sobota, 12 grudnia 2015

Amsterdam photodiary




Dni, które spędziłyśmy w Amsterdamie, były naprawdę fantastyczne. Zakochałam się w tym pięknym spokojnym mieście i na pewno tam wrócę. Przygotowałam małe photodiary i opisałam kilka miejsc, które warto zobaczyć.








Tumbler'owy sklep, w którym można spędzić godziny przyglądając się perfekcyjnym detalom i wspaniałej całości.

 Nie zapomnijcie o Abercrombie na Leidsestraat. Trzy piętra ubrań, najwygodniejsze dresy i NAJPRZYSTOJNIEJSI panowie :> polecam.
Sieć kanałów oplata całe miasto. Proponuję wybrać się na rejs po Amsterdamie w ciągu dnia i już po zmroku.Wieczorem, z zachwytem oglądałam gustowne wnętrza mieszkań (okna rzadko są zasłonięte firankami), zwłaszcza tych na pierwszym piętrze - wysokich i stylowych. Zazwyczaj im wyższe piętro, tym niższe mieszkanie, dlatego pierwsze piętro, w centrum miasta - to moje marzenie. Można też poprzyglądać się mieszkaniom na wodzie i choć brzmi to wszystko jak wyznania małego stalkera, to po prostu życie w innym mieście, estetyka, wnętrza, zwyczaje - to wszystko jest takie fascynujące.



 Krzywe kamienice, zauważyliście? Te XVII wieczne budynki wznoszono na grząskich gruntach, więc aby utrzymać budowlę, trzeba było ustabilizować grunt, wbijając drewniane pale. Mimo,że było to wtedy najbogatsze miasto w Europie, to niektórzy poskąpili na drogie,deficytowe drewno. W konsekwencji źle wyważonych konstrukcji kamienice się przechyliły i tak stoją do dziś, zabawnie powykrzywiane.




 W Rijksmuseum byliśmy kilka razy, po pierwsze ze względu na bogactwo dzieł sztuki, "Mleczarka" Vermeera, "Straż nocna" Rembrandta, "Autoportret" van Gogha, "Mondrian dress" Yves'a Saint'a Laurent'a to tylko kilka najważniejszych prac, które można tam zobaczyć. To raj dla koneserów sztuki, proponuję zarezerwować cały dzień na to miejsce.
Zachwyca mnie wszystko, od XIX wiecznego gmachu, przez nowoczesną aranżację, po designerską kawiarnię z pysznymi holenderskimi krokiecikami, wypełnionymi czymś o smaku żurku, rosołu i grzybowej (to nasza skromna interpretacja), sałatką warzywną (identyczną, jak ta, którą robi moja babcia na święta - pycha), pięknie podaną latte i przepysznymi ciastkami. Nie powiem, przystojny pan będący połączeniem Diplo i Macklemore'a, też przemawia na korzyść tego miejsca :P

 Willem van de Velde to moja nowa miłość i odkrycie wyjazdu.




 Srebrny sekretarzyk Hillebranda




Muchachomalo, czyli najlepsze bokserki w Amsterdamie.
 Van Gogh "Obskocz petka, mega cię proszę" xD
Muzeum van Gogha koniecznie trzeba zobaczyć. Co prawda, ku mojej rozpaczy nie było "Jedzących kartofle", "Słoneczników" i "Sypialni"(wypożyczono na jakąś wystawę), ale i tak można tam zobaczyć bardzo dużo dzieł Vincenta, takich, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Radzę zarezerwować pół dnia, bo kolejka jest spora, a muzeum duże. Szkoda, że nie można tam robić zdjęć (oops), ale dzięki temu można lepiej skupić się na odbiorze i przeżyciu tych zjaw estetycznych. Rada numer 2: idźcie wypoczęci. Po całym dniu zwiedzania byłyśmy tak zmęczone, że nie miałyśmy już siły na głębszą kontemplację.



Żeby dowiedzieć się kilku ciekawostek o Amsterdamie warto odwiedzić Muzeum Miasta.

Godzinne stanie w kilometrowej kolejce do domu Anny Frank absolutnie nie jest tego warte. Jej bogaty ojciec zaadaptował część kamienicy tak, by mogli się w niej swobodnie ukrywać. Mieli tam kuchnię, łazienkę, pokoje. Jakoś zupełnie nie wzrusza mnie ich los, może dla tego, że zbyt dobrze znam historie Żydów żyjących w niemieckich obozach koncentracyjnych i tych, którzy ukrywali się tu, u nas, w Polsce. Może to kwestia tego, że nie przeczytałam jej dziennika, w każdym razie nie polecam.
Amsterdam jest piękny i spokojny, warto wziąć go pod uwagę planując podróże, nawet weekendowe, choć najlepiej pobyć kilka dni, pooddychać cannabisowym powietrzem i nacieszyyć się atmosferą miasta.

http:facebook.com/karolakoszowska
Snap: karolakoszowska

niedziela, 6 grudnia 2015

Goeiemorgen



Klasycznie spóźniłam się na World Press Photo. Z jednej strony oszczędziłam sobie tego manifestu perwersji, agresji, przekraczania granic intymności (a w sumie wszelkich granic). Z drugiej strony nie widziałam tych wzruszających i wstrząsających zdjęć, które bez pokazywania makabry potrafią poruszyć, skłonić do refleksji, zmotywować do działania. Za każdym razem wracając z wystawy, czułam bezsilność wobec problemów tego świata. Uświadamiam sobie jak niewiele mogę, ale staram się docenić to co mam i gdzie żyję.
 Odkryciem tygodnia jest zdecydowanie "goeiemorgen", czyli "dzień dobry" w języku niderlandzkim. Nie wiem, jakim cudem, będąc w Amsterdamie ani Julia ,ani ja nie usłyszałyśmy soczystego "chujmorche". W każdym razie rozważam naukę tego języka ;P
Następny post będzie właśnie podróżą sentymentalną do Holandii.
Hoi!









T-shirt and boots - Zara
Cardigan - Pull&Bear
Jeans - Mango
Clutch - Calvin Klein



pic. Maciek Zawierucha

piątek, 27 listopada 2015

November Issue

Ostatni post mógł być trochę "ciężki", więc dzisiaj nie zasypię Was treścią i sztuką.
Melancholijne jesienne wieczory spędzam z przyjaciółmi, filmem lub książką. "Spectre" z Danielem Craigiem spełnił moje oczekiwania, w napięciu spędziłam wspaniałe dwie i pół godziny. Nie tak wspaniałe jak przy "Casino Royale", ale jednak. Co prawda, Aston Martin jak zwykle pokazał klasę jedynie przez 3 minuty, dziewczyna Bonda przypomina mi Sid'a z Epoki Lodowcowej, a zakończenie jest tanie, ale i tak uwielbiam ten film. Nowym odkryciem są dla mnie "Igrzyska śmierci", w których się zakochałam (a raczej w Samie Claflinie). Film nie należy do mojego ulubionego gatunku, właściwie nigdy bym go nie obejrzała, gdyby nie moja przekonywująca przyjaciółka. Warto obejrzeć całość, żeby móc ją interpretować. Moim absolutnym faworytem jest "Koneser", nie jest to żadna nowość, obejrzałam go już jakiś czas temu, ale jest po prostu świetny. Już sam fakt, że główny bohater to wybitny znawca dzieł sztuki, to dla mnie ogromny atut. Nieprzewidywalny, zaskakujący, trochę nostalgiczny, jeden z moich ulubionych filmów.
Teraz czekam na jakieś świąteczne produkcje, mam wrażenie, że obejrzałam już wszystko w tym klimacie, ale jeżeli macie jakieś propozycje, piszcie. Najlepiej jakieś romantyczne historie, pełne wirujących płatków śniegu i nieśmiertelnego "Last Christmas",to zdecydowanie moje klimaty na grudzień 😁








skirt,coat,shoes and bag - Zara
scarf - H&M
turtleneck - Benetton
zdjęcia: Marcin Cibor


Snapchat: karolakoszowska 👈