niedziela, 6 grudnia 2015

Goeiemorgen



Klasycznie spóźniłam się na World Press Photo. Z jednej strony oszczędziłam sobie tego manifestu perwersji, agresji, przekraczania granic intymności (a w sumie wszelkich granic). Z drugiej strony nie widziałam tych wzruszających i wstrząsających zdjęć, które bez pokazywania makabry potrafią poruszyć, skłonić do refleksji, zmotywować do działania. Za każdym razem wracając z wystawy, czułam bezsilność wobec problemów tego świata. Uświadamiam sobie jak niewiele mogę, ale staram się docenić to co mam i gdzie żyję.
 Odkryciem tygodnia jest zdecydowanie "goeiemorgen", czyli "dzień dobry" w języku niderlandzkim. Nie wiem, jakim cudem, będąc w Amsterdamie ani Julia ,ani ja nie usłyszałyśmy soczystego "chujmorche". W każdym razie rozważam naukę tego języka ;P
Następny post będzie właśnie podróżą sentymentalną do Holandii.
Hoi!









T-shirt and boots - Zara
Cardigan - Pull&Bear
Jeans - Mango
Clutch - Calvin Klein



pic. Maciek Zawierucha

2 komentarze:

  1. Dokładnie trzeba się cieszyć , z tego co się ma .Gdy przeczytałam tytuł posta ,to myślałam haha , że to jest jakaś miejscowość , a to oznacza "dzień dobry " ciekawe haha .Piękne zdjęcia :)
    Pozdrawiam !

    Honeydaisie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń